SlowFashion – targi na jakie czekałam :)

Slowfashion targi - moje stoisko

 

To oczywiście nie będzie żadna profesjonalna, dziennikarska relacja z targów Slow Fashion. (Slowfashion)

Raczej zbiór spostrzeżeń i wrażeń.

Po pierwsze wreszcie targi na których było… CZYSTO 🙂

Nie wiem dlaczego, ale często jest tak że pomieszczenia w których organizatorzy proponują wystawianie się, są po prostu brzydkie i brudne.

Na szczęście tym razem było naprawdę fajnie. Nawet gdy okazało się że moja wykupiona miejscówka „wypadła” w mocno bezsensownym miejscu, wystarczyło że wspomniałam o tym organizatorowi – znaleźli mi lepsze miejsce.

Druga sprawa to kwestia podłączenia do prądu. Tutaj muszą organizatorzy popracować nad rozwiązaniami 🙂 A i drabina by się jednak przydała 😉 , bo skakanie ze szczotką czy statywem od lampy żeby podwiesić kabel pod sufitem to raczej słabe rozwiązanie.

Trzecia sprawa – wreszcie byłam na targach które faktycznie zostały rozreklamowane i naprawdę sporo osób je odwiedziło.
Ludzi którzy lubią rzeczy oryginalne, czasem niepowtarzalne a na 100% różniące się od masówki ze sklepów sieciowych takich jak ZARA, H&M czy TK MAX.

A teraz do sedna.

Jak zwykle organizowałam sobie stoisko na ostatnią chwilę. To oznaczało konieczność organizowania stołu i innych elementów „wystawienniczych”  tak by były a nie wyglądały.

Jak dodam do tego że znowu nie mogłam zdecydować się co wziąć na targi ze swoich produktów – to właściwie każdy kto mnie zna wie czym to się skończyło 😉

Gigant bałaganem na stoisku i zawaleniem go całą masa różnych różności 😉

Slowfashion targi - moje stoisko

I co z tego że przy pomocy męża starałam sie

ograniczyć różnorodność i ilość wystawionej biżu…

Nie pomogło to specjalnie.

Jedyne co mogłoby uratować mnie to duże stoisko.

Ale na to było już za późno.

I tak już zostało.

 

Tak czy inaczej starałam się pokazać to co mam najlepszego.

Okazało się że nie było chyba tak tragicznie bo znalazło się całkiem sporo ludzi zainteresowanych tym co tworzę.

To co powyżej napisałam już jakiś czas temu – chyba tuż po zakończeniu targów. Ale nie bardzo chciało mi się kończyć wpis.

Może to kwestia zapracowania, może tego że nie wiedziałam CO jeszcze napisać.

Tak czy inaczej wracam do wpisu z dwóch powodów.

Pierwszy to ten że targi będą miały kolejną edycję w marcu 2015 roku ( 21-22.03.2015)

Drugi powód to zdarzenie z samych targów.

Okazało się, że w poszukiwaniu oryginalnych ozdób, pojawił się przy moim stoisku Michał Witkowski.

Dla wielu osób postać kontrowersyjna, dla wielu wręcz nie do zaakceptowania, dla innych osoba bezkompromisowa ale  wiedząca jak się ubrać.

Zainteresował się moimi dziwnymi 😉 wyrobami 🙂

Czy dla jaj czy na serio – czy to ma jakieś znaczenie ?

(zdjęcia z http://www.pudelek.pl/ ) poniżej podlinkowane zdjęcia z tego serwisu :

Michał Witkowski

 

Michał Witkowski

 

Michał Witkowski

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *